GORĄCA DYSKUSJA Wojna z Rosją? Ja uciekam – młodzi Polacy nie palą się do walki

Rzecz o słabościach humanistów

http://www.ideachampions.com/weblogs/creativity.jpg
Przeciętny polski humanista jest jak czczony przez niego Kochanowski – wtórny i odtwórczy. Przecież nasz „ojciec literatury” nie zapoczątkował epoki, nie stworzył nurtu literackiego. Całą jego zasługą była podróż do Włoch, studia w Padwie, zachwyt nad humanizmem włoskim i fakt że przywiózł do kraju idee wymyślone przez innych. Kochanowski geniuszem nie był, a mnie wolno go nie lubić. Pod warunkiem, że dokładnie wiem - dlaczego.

Ta odtwórczość to niemal nasza cecha narodowa. Od zawsze jesteśmy na bakier z kreatywnością. Coś skopiować, zaadaptować cudze pomysły, skomentować, skrytykować – to owszem. Wymyślać własne tematy artykułów, głosić niepopularne idee i poglądy, wdrożyć nowatorskie rozwiązania – to już powiedzmy sobie szczerze – wychodzi nam kiepsko.

Wina leży po stronie polskiego, ułomnego, przestarzałego systemu edukacji. W którym dziecko kreatywne, myślące niezależnie dostaje po łapach, bo głosi niekanoniczną wiedzę. A my Polacy tego nie lubimy. Jeśli ktoś, lata temu, ogłosił, że „Kochanowski wielki był”, to żaden szanujący się humanista nie włączy myślenia i nie zweryfikuje - „A dlaczego wielki był?" Co o tym świadczy?”.


U nas od myślenia są „mózgowcy” - inżynierowie , lekarze, architekci, informatycy. Od nich się tego wymaga i ich się z tego rozlicza. Humanistów rozlicza się, co najwyżej, z nieudolnych tekstów w stylu „copy / paste”.

Nawiasem mówiąc – istotą studiów humanistycznych (historii, filologii, politologii, dziennikarstwa) jest praca z tekstem. Humanista musi umieć tekst przeczytać, zrozumieć, zanalizować (nigdy - zinterpretować), wyciągnąć wnioski, znaleźć powiązania i źródła opisanych idei i poglądów. To jest zadanie humanistów.

Wrócimy, jeśli pozwolicie, do niedzielnego tekstu, który wywołał takie oburzenie. Zamieściłam w nim następujące tezy;

Teza pierwsza:

Rynek pracy w tzw. nowej ekonomii nie jest w stanie wchłonąć rzesz humanistów. Tym bardziej, że nie mają podstawowych kompetencji zatrudnieniowych.

Skąd to wiem?

Spójrzcie na komentarze. Proszę – przeczytajcie je z uwagą. Co tam mamy? Otóż – mamy oratorskie popisy pisarskie w obronie humanizmu . Mogłabym się z nimi zgodzić lub z przyjemnością podyskutować, tyle że są zupełnie nie na temat. Oderwane od przedmiotu artykułu. Po co z taką agresją bronić humanizmu skoro nikt go nie atakuje, ani tym bardziej – nie dyskredytuje?

Jakie są techniczne (analiza tekstu jest dla humanisty warsztatem) umiejętności humanistów, skoro nie rozumieją przekazu i komentują nie na temat? Zastanawiające jest, że najcelniejsze, inteligentne, trafione komentarze pochodziły z reguły od „ścisłowców”?

Wszystkie komentatorskie popisy humanistów są dość porażającym dowodem na zupełny brak umiejętności analizy tekstu pisanego. Dlaczego, drodzy humaniści, z takim uporem interpretujecie zamiast analizować? Dlaczego zamiast rozumieć tekst doszukujecie się ukrytego, drugiego dna i przepuszczacie tę mieszankę przez „bo mnie się tak wydaje”?

Teza druga:

W odniesieniu do felietonu filozofa Profesora Mikołejko - napisałam, że brakuje nam praktycyzmu, hołdujemy przestarzałym romantycznym wizjom edukacji i wydumanej polskości.

Z jednej strony - zazdrościmy Zachodowi doskonałych uczelni, autostrad, superszybkich pociągów, osiągnięć i wynalazków technicznych, z drugiej zaś nie chcemy się od nich uczyć praktycznego podejścia do wiedzy, organizacji pracy i wreszcie – stosunku do pieniędzy?

Dlaczego młodzi ludzie w Polsce z takim uporem omijają Politechniki i tzw. „konkretne studia” na rzecz wydumanych, skrajnie niepraktycznych kierunków, po których czeka ich bezrobocie, frustracja i permanentny brak pieniędzy? Otóż - przez nasze umiłowanie prowizorki, „jakoś to będzie” zastępuje logiczne planowanie i myślenie o przyszłości.

Lubimy kiedy rządzą nami emocje. Myślimy emocjami i uczymy emocjami – na przykład taniego, ckliwego „’humanistycznego” patriotyzmu.

Dlaczego z taką emfazą świętujemy kompromitujące klęski kolejnych, przegranych powstań? Dlaczego milczymy o dwusetnej rocznicy urodzin wielkiego poznaniaka – Hipolita Cegielskiego (urodzony 6 stycznia 1813 roku)? Fakt – Cegielski chciał zamożnej Polski – silnej przemysłem, wiedzą i ekonomią. Marzył o partnerstwie z Europą, w tym z Niemcami. A to się Polakom nie podoba. Takiego praktycyzmu i braku romantycznej wrażliwości polscy humaniści nie wybaczają.

Teza trzecia;

W Polsce nie brakuje utalentowanych ludzi. Brakuje nam raczej szacunku i podziwu dla ich osiągnięć. U nas o każdej nieprzeciętności, inności lub talencie wypowiadamy się z pogardą. W Polsce wszystko, co nieprzeciętne, nieszablonowe i mało schematyczne natychmiast sprowadza się do parteru.

Takich też mamy młodych „humanistów” – przeciętnych. W kraju panuje przekonanie, że jeśli ktoś na lekcji polskiego i historii skutecznie „leje wodę” w mowie i piśmie, to jest utalentowany humanistycznie.

Zamiast nauczyć „utalentowanego” konkretnej wiedzy (pisać, czytać ze zrozumieniem i analizować teksty o różnym charakterze) pozwala mu się swobodnie rozwijać jego interpretacyjno – oratorskie zapędy, a potem wypuszcza bezradnego na rynek pracy.

Skutek jest taki, że mamy rzesze magistrów bez zawodu i podstawowych kompetencji zatrudnieniowych. To, co mnie zdumiewa to fakt, że młodzi się nie buntują. Przecież dali się oszukać. Wmówiono im wyjątkowość i rolę misyjną do spełnienia, a zostają „na lodzie” – bez pracy, pieniędzy i szans na samodzielność.

Zamiast podsumowania

Drodzy humaniści – pokażcie na co Was stać. Publikujcie własne teksty. Unikajcie „kopiuj / wklej”. Głoście własne idee. Twórzcie nowatorskie pomysły. Zamiast komentować – kreujcie rzeczywistość. Mówcie do ludzi bez oratorskich popisów. Czytajcie ze zrozumieniem. Zawsze analizujcie teksty. Zapomnijcie o interpretacji. Hołdujcie matematycznej precyzji, analizie i dokładności. Tylko pod tymi warunkami rynek pracy i pracodawcy spojrzą na Was bez politowania.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PracaObyczajeNauka
Skomentuj