Grupa naTemat

Gdzie są pracownicy? Odpowiedź pierwsza – szkoła

http://news.lanop.co.uk/wp-content/uploads/2012/05/where-are-you.jpg
Ponad 27% młodych Polaków nie może znaleźć zatrudnienia. Powiedzmy sobie szczerze – nie jest to tylko efekt kryzysu, szalejącego w Europie. To, raczej, jeden z dramatycznych absurdów współczesnego rynku pracy, na którym miliony bezrobotnych nie mogą porozumieć się z pracodawcami. Jednych i drugich zwodzi system edukacyjny, zmieniające się środowiska pracy i wreszcie XIX – wieczna mentalność pracowników i kandydatów do pracy. Przyczyny są złożone i zdumiewające, zwłaszcza wobec deklaracji pracodawców, którzy pomimo rozpisywanych rekrutacji, nie mogą znaleźć odpowiednich pracowników.

Zjawisko, w którym potencjalni pracownicy nie mogą spełnić wymagań stawianych przez pracodawców nazywa się „luką kompetencyjną”. Specjaliści od dawna łamią sobie głowy - jak ją zapełnić? Jak dostosować systemy edukacyjne do potrzeb rynku pracy? Jak nakłonić pracowników do nowego myślenia o wykształceniu i kompetencjach? Gdzie szukać przyczyn, dla których rynek pracy i edukacja tak skrajnie się rozmijają?




Umiejętności pracownicze w XXI wieku – co trzeba umieć, by mieć pracę?


Niezależność myślenia i kreatywność

Kiedy w XIX wieku rodził się znany nam system szkolny, jego zadaniem było przygotowanie do pracy w warunkach masowej produkcji. Pracownicy nie musieli być twórczy, ani kreatywni. Praca dostępna na rynku była powtarzalna, schematyczna i uporządkowana. Nie wymagała szybkiego uczenia się, podejmowania decyzji ani rozwiązywania problemów. Po gwałtownym rozwoju nowych technologii prace powtarzalne i rutynowe wykonują maszyny. I nie dotyczy to tylko produkcji. Automatyzują się również zawody do niedawna uważane za zatrudnieniowe pewniaki. Za kilka lat zabraknie pracy dla.... księgowych. Działy rachunkowości opanowują księgujące programy komputerowe.



Pomimo zmian, szkoła pozostała taka, jak ponad 100 lat temu – nadal przygotowuje do życia i pracy w środowisku linearnym i powtarzalnym. W środowisku, które nie istnieje od czasów Wielkiego Kryzysu Paliwowego z początku lat 80-tych XX wieku. Czas po kryzysie paliwowym to gwałtowne zmiany w strukturze masowej produkcji. W krajach zachodnich zamykano kopalnie. Bankrutujące giganty przekształcano i sprzedawano w kawałkach. Gwałtownie rozwijały się giełdy. Pojawili się Yuppies. Po raz pierwszy w historii doświadczyliśmy masowych zwolnień. Świat zmienił się nieodwracalnie.


W Polsce nowe idee i pomysły przebijają się z trudem. Jesteśmy zachowawczy i konserwatywni. Przy każdej próbie wprowadzenia nowego zaraz odzywają się „obrońcy polskości, moralności” lub zwyczajnie wszyscy przerażeni wprowadzaniem nowego i nieznanego.

Czy wiecie, na przykład, że w chińskim systemie edukacyjnym dzieci spędzają w szkole dokładnie 9 godzin, od 7.30 do 16.30? Edukację szkolną zaczynają już 6 - latki. Przygotowanie do nauki szkolnej zaczynają trzyletnie maluchy. Chiny szczycą się najwyższymi wynikami w badaniu kompetencji szkolnych PISA. Nie będę tego komentować. Wnioski wyciągnijcie sami.

Nie kpijcie z kreatywności. W kryzysowym szaleństwie, które nas ogarnia przetrwają tylko Ci, którzy nie pozwolą się ogłupić tabloidom, populistom, ograniczającym systemom religijnym i niewydolnej szkole.



Komunikatywność...

.... to jedno z tych haseł, które powtarzane do znudzenia bardziej bawi niż niepokoi. A sprawa jest poważna. Współczesne stanowiska pracy wymagają nie tylko wyższych, niż dotychczas, umiejętności technicznych i zawodowych. Absolutną podstawą jest zdolność do porozumiewania się.



Dla młodych pracowników wyzwaniem nie do przejścia jest często napisanie logicznego, uporządkowanego maila – z jasnym zdefiniowaniem problemu i podaniem konkluzji. Umiejętność napisania raportu lub sprawozdania to już absolutna rzadkość.

Współczesna szkoła nie wie jak nauczyć komunikatywności, „uczy” – Internet i nowe technologie. Uczniowie wychowani na kulturze obrazkowej: mem’ów, komiksów i SMS-ów nie potrafią samodzielnie myśleć, analizować faktów ani wyciągać wniosków.


Dlaczego nauczyciele zamiast utyskiwać na uczniowskie prace typu kopiuj/wklej nie zmienią metod nauczania? Dlaczego zamiast rozprawek – przestarzałego utrapienia uczniów nie wprowadzić nauki pisania praktycznych tekstów? Takich, na przykład, esejów lub felietonów, które nie dość, że uczą samodzielnego myślenia, to jeszcze nie da się ich tak po prostu ściągnąć z Internetu.


Analiza, interpretacja i wykorzystanie danych.

W „starej” szkole nauczyciel pełnił rolę „chodzącej encyklopedii” i autorytetu. Zadawał pytania i oczekiwał jednej, poprawnej odpowiedzi. Oczekiwania były proste i możliwe do zrealizowania. Rodziły się nauki techniczne i przyrodnicze, odkrywano prawa chemii. Dostępny zasób wiedzy, informacji i danych był możliwy do ogarnięcia i zweryfikowania.



A dzisiaj? Przewidywania na 2012 rok zakładają, że ludzkość wygeneruje niewyobrażalną ilość danych (około 4 EB). Jesteśmy skrajnie przeciążeni nadmiarem informacji. Nie ma człowieka, który by to wszystko ogarnął. Dostęp do wiedzy jest łatwy i szybki - jak nigdy dotąd. Mamy Internet, Google, YouTube’a, Twittera, Wikipedię i Facebooka. Przeciętny zestaw podręczników szkolnych bez trudu mieści się na tablecie lub Smartphonie. Dostępne nam dane i informacje błyskawicznie się dezaktualizują. Przeciętny uczeń i student zdaje egzaminy z wiedzy, która jest nieaktualna lub niekompletna od (średnio) 4 lat. Wyszukiwarki podają miliony odpowiedzi na dowolne pytania. Jak zweryfikować, która jest prawdziwa?

Uczniowie nie potrzebują już nauczyciela w roli źródła wiedzy. Potrzebują przewodnika - kogoś, kto nauczy poruszać się po świecie, w którym zdobywanie, analizowanie i wykorzystanie ogromu informacji daje zatrudnienie. „Poprawne” odpowiedzi zastąpiły opinie. Rolą ucznia nie jest już udzielanie odpowiedzi, rolą ucznia powinno być zadawanie pytań, wysłuchanie wielu opinii i wypracowanie własnego zdania.

Kryzysowy rynek pracy zatrudnia ostrożniej. Pracodawcy szukają pracowników kompetencyjnie przygotowanych do pracy. I to jest istota dramatu. Kto ma przygotować absolwentów do pracy? Szkoły tego nie robią. Pracodawcy nie chcą. Problem pogłębia się i przybiera niepokojącą formę błędnego koła.


Zapraszamy do dyskusji –

„Czy w Polsce mamy do czynienia z pokoleniową luką kompetencyjną?”

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PracaStudiaFinanseUczelnieFirmyEdukacja
Skomentuj